Z PAMIĘTNIKA
 |
Z PAMIĘTNIKA - 6 LIPCA 2007
Poranne przebłyski słońca powitaliśmy westchnieniem ulgi. Zanim jednak nadeszła godzina zbiórki (na rozgrzewkę: krótka przechadzka: 18km po asfalcie – i schodko-kamiennych skrótach – wyprawa nad Morskie Oko), wypadało poświęcić chwilę na warsztaty. Tym razem coś dla ambitniejszych i obdarzonych nie tak rzadkim znów pragnieniem zdobycia konkretnej wiedzy, czyli podzielności przez niebanalne liczby oraz parę słów o – i parę obliczeń na – macierzach (obecnie kultowe słowo na obozie ?).
Wyprawa nad Morskie Oko zachęciła matematyków do działalności artystyczno-wokalnej:
„Wędrując nad Morskie Oko śpiewaliśmy „Morskie opowieści”. (Już wiemy, dlaczego Morskie Oko nazywa się „Morskie Oko” – żeby pasowało do „Morskich opowieści”.)”
Ale największe pole do popisu stworzyło rozśpiewanym warsztatowcom wieczorne karaoke. Okazało się, że zarówno tradycyjny, jak i rockowo-popularny, a nawet biesiadny repertuar im nie straszny. Występy znacząco wpłynęły na dalsze rozluźnienie atmosfery; największe uznanie należy się Wesołej Ekipie, która bohatersko (i dobrowolnie!) wzięła na siebie ciężar odśpiewania wiązanki przebojów, od „Gdybym miał gitarę” do „Jesteś szalona” (sic!).
-„Jak dotychczas najzabawniejszym zdarzeniem było karaoke (recital Wesołej Ekipy)”-
Bo śpiewać każdy może. Jest to wręcz bywa… obozowy obowiązek uzdolnionego śpiewaczo (niekoniecznie) matematyka.
Weronika Grygielska
|