Z PAMIĘTNIKA


Z PAMIĘTNIKA - 5 LIPCA 2007

    Drugi dzień w Olczy: inauguracja warsztatów i Ligi Matematycznej. To dziś rano miało się okazać, kto się mylił: czy ci przewidujący umysłowe męczarnie a la mat-fiz, czy może ci stawiający na dobrą zabawę i luz. Jak się okazało, całkiem sporo wiedzy i umiejętności daje się wtłoczyć w nasze umęczone ostatnimi 10 miesiącami głowy zupełnie bezboleśnie, ot choćby przyglądając się kwadratom magicznym. Taka godzinka gimnastyki umysłowej doskonale robi każdemu – nawet tym, którzy nie wiążą swojej przyszłości z matmą. To trochę jak filozofia: zwyczajnie otwiera na świat, skłania do świeżego spojrzenia i genialnie poszerza horyzonty. A jeśli doda się do tego naszą grupę (po wczorajszej integracji nikt nie ma problemu z dopasowaniem imion do twarzy, więc – my tu jak w rodzinie) i wyluzowanego wykładowcę bez obsesji na punkcie skomplikowanych obliczeń – „no po co, po co więcej mi?”;).
    Po warsztatach – wypad do nowo otwartego aquaparku, który pływający matematycy komentują krótko: „genialnie!” (®Koper). Mimo kilku słabych punktów –
    „Moje plecy zostały brutalnie „porysowane” przez jedną ze zjeżdżalni” (®Michał)
    „Kolejki dłuższe niż zjeżdżalnie…” (®Witek)
- wrażenia są zdecydowanie pozytywne:
     „… ale spoko. Był też basen.” (®Witek)
    „Szczypta morza w górach? Sport dla zdrowia i urody. Ogólnie fajnie. Popieramy takie wyjazdy.” (®A i M)
No… to popieramy! ;-) Zwłaszcza, że doskonalenie swojej „żabki” to jedyna forma aktywności fizycznej, na którą mogli dziś liczyć warsztatowcy tęsknie wypatrujący słońca wśród chmur i ulewy.
    Po pogodowych narzekaniach nie pozostało śladu wieczorem, a to dzięki dyskotece, zwanej czasem, jakże trafnie i przyjemnie, potupanką. Z niemałym rozmachem udowodniliśmy, że matematyk to, bynajmniej, nie jajogłowy typek podpierający ścianę, a dusza towarzystwa: do bawiącej się grupy najodważniejszych dołączali kolejni, ośmieleni wyczynami tych, którzy szaleli na środku Sali. Udało się zarazić skakaniem oraz wymachami kończyn, czy też - jak kto woli – głupawką, nawet najodporniejszych. Chwila szaleństwa w rytm muzyki zbawiennie podziałała na warsztatowców, przygaszonych wcześniej przez niesprzyjającą górskim wędrówkom pogodę.



Weronika Grygielska



Wszystkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
Copyright © by "KWADRATURA KOŁA"| Design & Engine by Trajektoria